Food Network

Amadeusz stał na środku jezdni i spoglądał za znikającym 975, kiedy tymczasem nadjechał trzeci i uderzył go zderzakiem prosto w tył. Amadeusz upadł, a kierowca ujechał jeszcze trochę, żeby mieć go akurat pod spodem i otworzył zawór z gorącą wodą, która polała Amadeuszowi szyję. Przez ten czas dwie osoby z kolejnymi numerkami wsiadły do wozu, a kiedy Amadeusz się podniósł, 975 już znikał. Amadeusz miał całą szyję czerwoną i był bardzo zły; nie ulegało wątpliwości, że się spóźni. Tymczasem nadeszły cztery nowe osoby, nacisnęły dźwignię numerownika i wzięły numerki. Piąty osobnik, młody grubas, został przy okazji spryskany perfumami - była to premia, którą Przedsiębiorstwo Komunikacyjne obdarowywało co setnego pasażera; grubasek wyrwał z wrzaskiem wprost przed siebie, był to bowiem niemal czysty alkohol, a w oko to bardzo szczypie. Jakieś nadjeżdżające z przeciwnej strony 975 przejechało go miłosiernie, żeby położyć kres jego cierpieniom, i można się było przekonać, ze grubasek dopiero co uraczył się truskawkami.

Amadeusz Dode bez przekonania szedł wąską uliczką, która stanowiła najdłuższy ze skrótów prowadzących do przystanku autobusu 975. Codzienny przejazd kosztował go trzy i pół biletu strefowego, ponieważ ostatni odcinek przejeżdżał tylko do połowy i wyskakiwał w biegu; pomacał ręką kieszonkę kamizelki, żeby sprawdzić, czy coś mu jeszcze na dzisiejszą jazdę zostało. I owszem. Zobaczył ptaka, który siedział na kupie śmieci i bębnił dziobem w trzy puste puszki po konserwach wygrywając na nich początek Pieśni burłaków; Amadeusz przystanął, ale ptak sfałszował i odleciał wściekły, klnąc brzydko pod dziobem. Amadeusz ruszył nucąc Burłaków ciąg dalszy, ale także sfałszował i zaklął.

– Może króciutką modlitwę? – zaproponował.
– Kto niepomny na skutki samochodzik swój sprzedał…
– Na próżno, biedaczyna, ciśnie potem na pedał…
– W rzeczy samej. Amen – zakonkludował ksiądz.

Bezstronny kronikarz może zanotować jedynie, że prof. Mmaa miał opinię mądrego u tych, którzy mieli opinię niegłupich u tych, którzy mieli opinię tępaków u tych, którzy mieli opinię idiotów u prof. Mmaa. Jednocześnie miał opinię fantasty u tych, którzy mieli opinię postrzelonych u tych, którzy mieli opinię dziwaków u tych, o których on sam twierdził, że są prawdziwymi naukowcami.

Close
0:00
Video
Content
That
Matters